"Nic się takiego nie stało" - wmawiałam sobie, ciągle stojąc przyciśnięta do drzwi wejściowych mojego domu. Szok spowodował, że nie mogłam ruszyć się z miejsca. Mimowolnie się uśmiechałam i wkurzałam na to co moje usta wyprawiają. Ale wspomnienie tego co wydarzyło się w aucie, nie chciało opuścić mojego umysłu. Czułam się jak zahipnotyzowana, jego dotyk i spojrzenie... Nie! Nie mogę o nim myśleć w taki sposób, on ma przecież dziewczynę, a na dodatek jest moją najlepszą przyjaciółką. Skarałam się w głowie, że o nim myślę i ruszyłam do kuchni po coś, co rozgrzało by moje zmarznięte ciało. Ciągle panujący głupi uśmieszek na mojej twarzy zniknął, gdy zobaczyłam ojca siedzącego przy niewielkim stoliku pod oknem. Odłożyłam na bok moja torbę i nastawiłam wodę na gorąca czekoladę, nie zwracając na niego większej uwagi.
-Kto to był?- zapytał ostro, co jeszcze bardziej mnie do niego zraziło.
-Nie możesz się z nim spotykać.
Popatrzyłam na niego zaszokowana, podnosząc jedna brew do góry. Czy on sobie żartuje? Powiedział to z takim spokojem w głosie, jakby mógł mną kierować i decydować z kim mogę się kolegować, a z kim nie. Rozbawił mnie.
-Śmieszny jesteś.- zaczęłam się śmiać, by pokazać mu gdzie mam jego uwagi i jego zdanie.
-Jak ty do mnie mówisz?- podniósł się z krzesła, podchodząc do mnie i wrogo na mnie patrząc.
-To co słyszałeś. Jesteś moim ojcem tylko w papierkach. I niestety muszę tu mieszkać, ale spoko, póki ja nie wchodzę ci w drogę, ty rób to samo.- mówiąc to, nawet na niego nie spojrzałam, chciałam zachować jak największy spokój, bo wiem, ze to jeszcze bardziej go zirytuje.
-Mieszkasz u mnie, więc to mnie się słuchasz.
-Obydwoje wiemy, że ani ty mnie tu nie chcesz, ani ja tu nie chce być.- dla mnie rozmowa została zakończona, dlatego odwróciłam się na piecie i skierowałam się z kubkiem gorącego napoju do drzwi, zostawiając go zdenerwowanego na największym poziomie.
-W każdym momencie możesz się wyprowadzić!- krzyknął, gdy wychodziłam już po schodach do swojego pokoju.
Tak? Mam się wyprowadzić? No to zobaczmy jak zareaguje, gdy naprawdę to się spełni. A spełni się szybciej niż by się tego spodziewał. Głupi dawca plemników. Nic, a nic dla mnie nie znaczy, jest dla mnie nikim. Ojciec powinien zachowywać się jak ojciec przez całe moje życie, a nie przypominać sobie o wychowaniu mnie, gdy już sama to zrobiłam. Naprawdę nie wiem za jakie grzechy musiałam znaleźć się w tym miejscu i z tym facetem. Rozumiem, że mama nie ma dla mnie czasu, ale wolałam swój dom w Anglii. W prawdzie byłam tam sama, ale jak najbardziej mi to odpowiadało. Robiłam co chciałam i nikt nie kazał mi się spowiadać, a w szczególności, nikt nie zakazywał mi się spotkać z przyjaciółmi. Ok. może przesadziłam, Harry nie jest moim przyjacielem, nawet go nie znam, ale właśnie w szczególności nie może zabronić mi poznawania nowych ludzi. Szczególnie, że, tego teraz najbardziej tu potrzebuje.
Swoją drogą dlaczego nie mogę się spotykać z Harrym? Skąd on w ogóle wiedział o jakim Harrym ja mówię? Jest przecież tyle osób o tym imieniu. A co jeśli chodziło mu o to, że nie mogę się spotykać z jakimkolwiek chłopakiem? Co jeśli naprawdę o to mu chodziło? Jeszcze mu pokaże kto tu rozdaje karty.
Wchodząc do swojego pokoju od razu rzuciłam się na ogromne łózko, znajdujące się na środku pokoju. Otworzyłam laptopa i przeglądałam tumblr'a. Chwile później usłyszałam dźwięk telefonu oznaczający, ze dostałam wiadomość. Rozglądnęłam się po pokoju w poszukiwaniu iPhone'a.Wyświetlacz zabłysnął w mojej torebce, chciałam go wydostać nie schodząc z wygodnego łóżka. Połową ciała leżałam na łóżku, a drugą próbowałam dostać telefon.
Gdy mi się to w końcu udało, usatysfakcjonowana odblokowałam go, aby przeczytać wiadomość. Byłam zaskoczona, że napisał do mnie Alex, nasza ostatnia rozmowa nie zakończyła się zbytnio przyjemnie. "Zapraszam Cię na przeprosinową imprezę Xoxo." - moje zaskoczenie wskoczyło na wyższy poziom, po przeczytaniu tego. Ale skoro dla Alexa nic się nie stało, to może jestem tylko przewrażliwiona.Naprawdę ucieszyłam się, gdy Alex zaproponował mi imprezę. Właśnie tego teraz potrzebowałam. Wyrwać się z domu i zabawić. Nie mogę przecież ciągle myśleć i zadręczać się pytaniami, na które nie znam odpowiedzi.
Od razu się zgodziłam i zaczęłam szukać odpowiednich ubrań na imprezę. Wybrałam krótkie, jasno różowe spodenki z wysokim stanem i podwójnym rządem złotych guzików, a do tego białą koronkową bluzkę na szeleczkach. Wzięłam szybki prysznic, włosy spięłam w wysoki kucyk, dodałam dużo złotej biżuterii na ręce i szyje, zgarnęłam jedne z najwyższych obcasów jakie posiadam, popsikałam się perfumami, by zwabić chłopaków i już przygotowana wyszłam z pokoju. Bardzo cicho zeszłam ze schodów, rozglądnęłam się w kolo czy nie ma ojca. Znowu był w kuchni, ale tym razem przygotowywał sobie kolacje. Wykorzystałam chwile jego nieuwagi i szybko pobiegłam przez salon, aż do drzwi wejściowych. Cicho je za sobą zamknęłam. Auto Alexa już stało, wprawdzie nie zaraz pod moim domem, ale po przeciwnej stronie.
Opierając się o auto, stał chłopak. Myślałam, że to Alex, ale on był po drugiej stronie. Dokładnie przyjrzałam się osobie stojącej i rozpoznałam w nim Jai'a. Przewróciłam poirytowana oczami. Nie miałam zamiaru ukrywać mojego niezadowolenia, od samego początku nie przepadam za nim i wydaje mi się, że prędko się to nie zmieni. Zresztą, Jai sam sobie zapracował na taką reputacje.
Popatrzyłam na niego katem oka, aby zobaczyć jego reakcje. Jeśli mam być szczera to i on musiał być zaszokowana, że mnie widzi. Jego mimika twarzy z znudzonej zmieniła się na zaciekawiona i zaskoczoną. Usta delikatnie się rozszerzyły, tak samo jak oczy. Był przystojny, widzę to nawet z daleka i po ciemku. Intrygowały mnie jego kolczyki, to było coś nie spotykanego dla mnie i szczerze podobało mi się to. Dodawało mu to tajemniczości i czegoś co pociągało mnie w nim. Wyglądał niegrzecznie, szczególnie, ze miał kaptur założony na czapkę, którą miał na głowię.
Gdy zdałam sobie sprawę, że obydwoje się sobie przyglądamy, odwróciłam wzrok na Alexa, który właśnie wyszedł z auta. W zabawny sposób podniósł kąciki swoich ust, wskazującymi palcami, pokazując mi tym, że powinnam się uśmiechnąć. Rozbawił mnie tym, wiec cicho się zaśmiałam, a on mi zawtórował. W jednej chwili zdałam sobie sprawę, że nie mam o co się obrażać i strzelać fochy, tylko powinnam się dobrze bawić.
-Nie mówiłeś, że będziemy mieli gościa. - przerwał nam Jai, który właśnie odwrócił się w nasza stronę.
Wydawał się nie zadowolony, że jestem z nimi, wiec postanowiłam nie wchodzić mu dzisiaj w drogę.
-Niespodzianka.- zaśmiał się Alex, puszczając do mnie oczko.
Wszyscy wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy z naszej ulicy, udając sie do tylko im znanej dyskoteki.
To pierwsza taka impreza od kąt tu jestem. Alex mówił, że będzie dużo ludzi z naszej szkoły. Od razu pomyślałam o Blance i Harrym.