sobota, 27 lipca 2013

Four

* w tle *

"Nic się takiego nie stało" - wmawiałam sobie, ciągle stojąc przyciśnięta do drzwi wejściowych mojego domu. Szok spowodował, że nie mogłam ruszyć się z miejsca. Mimowolnie się uśmiechałam i wkurzałam na to co moje usta wyprawiają. Ale wspomnienie tego co wydarzyło się w aucie, nie chciało opuścić mojego umysłu. Czułam się jak zahipnotyzowana, jego dotyk i spojrzenie... Nie! Nie mogę o nim myśleć w taki sposób, on ma przecież dziewczynę, a na dodatek jest moją najlepszą przyjaciółką. Skarałam się w głowie, że o nim myślę i ruszyłam do kuchni po coś, co rozgrzało by moje zmarznięte ciało. Ciągle panujący głupi uśmieszek na mojej twarzy zniknął, gdy zobaczyłam ojca siedzącego przy niewielkim stoliku pod oknem. Odłożyłam na bok moja torbę i nastawiłam wodę na gorąca czekoladę, nie zwracając na niego większej uwagi.
-Kto to był?- zapytał ostro, co jeszcze bardziej mnie do niego zraziło.
-Harry.- odparłam mu obojętnie, wyciągając kubek i stawiając go na jasnym blacie.
-Nie możesz się z nim spotykać.
Popatrzyłam na niego zaszokowana, podnosząc jedna brew do góry. Czy on sobie żartuje? Powiedział to z takim spokojem w głosie, jakby mógł mną kierować i decydować z kim mogę się kolegować, a z kim nie. Rozbawił mnie.
-Śmieszny jesteś.- zaczęłam się śmiać, by pokazać mu gdzie mam jego uwagi i jego zdanie.
-Jak ty do mnie mówisz?- podniósł się z krzesła, podchodząc do mnie i wrogo na mnie patrząc.
-To co słyszałeś. Jesteś moim ojcem tylko w papierkach. I niestety muszę tu mieszkać, ale spoko, póki ja nie wchodzę ci w drogę, ty rób to samo.- mówiąc to, nawet na niego nie spojrzałam, chciałam zachować jak największy spokój, bo wiem, ze to jeszcze bardziej go zirytuje.
-Mieszkasz u mnie, więc to mnie się słuchasz.
-Obydwoje wiemy, że ani ty mnie tu nie chcesz, ani ja tu nie chce być.- dla mnie rozmowa została zakończona, dlatego odwróciłam się na piecie i skierowałam się z kubkiem gorącego napoju do drzwi, zostawiając go zdenerwowanego na największym poziomie.
-W każdym momencie możesz się wyprowadzić!- krzyknął, gdy wychodziłam już po schodach do swojego pokoju.
Tak? Mam się wyprowadzić? No to zobaczmy jak zareaguje, gdy naprawdę to się spełni. A spełni się szybciej niż by się tego spodziewał. Głupi dawca plemników. Nic, a nic dla mnie nie znaczy, jest dla mnie nikim. Ojciec powinien zachowywać się jak ojciec przez całe moje życie, a nie przypominać sobie o wychowaniu mnie, gdy już sama to zrobiłam. Naprawdę nie wiem za jakie grzechy musiałam znaleźć się w tym miejscu i z tym facetem. Rozumiem, że mama nie ma dla mnie czasu, ale wolałam swój dom w Anglii. W prawdzie byłam tam sama, ale jak najbardziej mi to odpowiadało. Robiłam co chciałam i nikt nie kazał mi się spowiadać, a w szczególności, nikt nie zakazywał mi się spotkać z przyjaciółmi. Ok. może przesadziłam, Harry nie jest moim przyjacielem, nawet go nie znam, ale właśnie w szczególności nie może zabronić mi poznawania nowych ludzi. Szczególnie, że, tego teraz najbardziej tu potrzebuje.
Swoją drogą dlaczego nie mogę się spotykać z Harrym? Skąd on w ogóle wiedział o jakim Harrym ja mówię? Jest przecież tyle osób o tym imieniu. A co jeśli chodziło mu o to, że nie mogę się spotykać z jakimkolwiek chłopakiem? Co jeśli naprawdę o to mu chodziło? Jeszcze mu pokaże kto tu rozdaje karty.
Wchodząc do swojego pokoju od razu rzuciłam się na ogromne łózko, znajdujące się na środku pokoju. Otworzyłam laptopa i przeglądałam tumblr'a. Chwile później usłyszałam dźwięk telefonu oznaczający, ze dostałam wiadomość. Rozglądnęłam się po pokoju w poszukiwaniu iPhone'a.Wyświetlacz zabłysnął w mojej torebce, chciałam go wydostać nie schodząc z wygodnego łóżka. Połową ciała leżałam na łóżku, a drugą próbowałam dostać telefon.
Gdy mi się to w końcu udało, usatysfakcjonowana odblokowałam go, aby przeczytać wiadomość. Byłam zaskoczona, że napisał do mnie Alex, nasza ostatnia rozmowa nie zakończyła się zbytnio przyjemnie. "Zapraszam Cię na przeprosinową imprezę Xoxo." - moje zaskoczenie wskoczyło na wyższy poziom, po przeczytaniu tego. Ale skoro dla Alexa nic się nie stało, to może jestem tylko przewrażliwiona.
Naprawdę ucieszyłam się, gdy Alex zaproponował mi imprezę. Właśnie tego teraz potrzebowałam. Wyrwać się z domu i zabawić. Nie mogę przecież ciągle myśleć i zadręczać się pytaniami, na które nie znam odpowiedzi.
Od razu się zgodziłam i zaczęłam szukać odpowiednich ubrań na imprezę. Wybrałam krótkie, jasno różowe spodenki z wysokim stanem i podwójnym rządem złotych guzików, a do tego białą koronkową bluzkę na szeleczkach. Wzięłam szybki prysznic, włosy spięłam w wysoki kucyk, dodałam dużo złotej biżuterii na ręce i szyje, zgarnęłam jedne z najwyższych obcasów jakie posiadam, popsikałam się perfumami, by zwabić chłopaków i już przygotowana wyszłam z pokoju. Bardzo cicho zeszłam ze schodów, rozglądnęłam się w kolo czy nie ma ojca. Znowu był w kuchni, ale tym razem przygotowywał sobie kolacje. Wykorzystałam chwile jego nieuwagi i szybko pobiegłam przez salon, aż do drzwi wejściowych. Cicho je za sobą zamknęłam. Auto Alexa już stało, wprawdzie nie zaraz pod moim domem, ale po przeciwnej stronie.
Opierając się o auto, stał chłopak. Myślałam, że to Alex, ale on był po drugiej stronie. Dokładnie przyjrzałam się osobie stojącej i rozpoznałam w nim Jai'a. Przewróciłam poirytowana oczami. Nie miałam zamiaru ukrywać mojego niezadowolenia, od samego początku nie przepadam za nim i wydaje mi się, że prędko się to nie zmieni. Zresztą, Jai sam sobie zapracował na taką reputacje.
Popatrzyłam na niego katem oka, aby zobaczyć jego reakcje. Jeśli mam być szczera to i on musiał być zaszokowana, że mnie widzi. Jego mimika twarzy z znudzonej zmieniła się na zaciekawiona i zaskoczoną. Usta delikatnie się rozszerzyły, tak samo jak oczy. Był przystojny, widzę to nawet z daleka i po ciemku. Intrygowały mnie jego kolczyki, to było coś nie spotykanego dla mnie i szczerze podobało mi się to. Dodawało mu to tajemniczości i czegoś co pociągało mnie w nim. Wyglądał niegrzecznie, szczególnie, ze miał kaptur założony na czapkę, którą miał na głowię.
Gdy zdałam sobie sprawę, że obydwoje się sobie przyglądamy, odwróciłam wzrok na Alexa, który właśnie wyszedł z auta. W zabawny sposób podniósł kąciki swoich ust, wskazującymi palcami, pokazując mi tym, że powinnam się uśmiechnąć. Rozbawił mnie tym, wiec cicho się zaśmiałam, a on mi zawtórował. W jednej chwili zdałam sobie sprawę, że nie mam o co się obrażać i strzelać fochy, tylko powinnam się dobrze bawić.
-Nie mówiłeś, że będziemy mieli gościa. - przerwał nam Jai, który właśnie odwrócił się w nasza stronę.
Wydawał się nie zadowolony, że jestem z nimi, wiec postanowiłam nie wchodzić mu dzisiaj w drogę.
-Niespodzianka.- zaśmiał się Alex, puszczając do mnie oczko.
Wszyscy wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy z naszej ulicy, udając sie do tylko im znanej dyskoteki.
To pierwsza taka impreza od kąt tu jestem. Alex mówił, że będzie dużo ludzi z naszej szkoły. Od razu pomyślałam o Blance i Harrym.

piątek, 19 lipca 2013

Three

* w tle *

Leniwie wychodziłam po schodach, kierując się do swojego pokoju, po skończonym obiedzie. Przyspieszyłam kroku, gdy usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Rzuciłam się na łózko i odebrałam połączenie.
-Hallo ?
-No w końcu odebrałaś telefon- usłyszałam słodki śmiech, po drugiej stronie telefonu.
-Przepraszam Blanca, zostawiłam telefon na górze, a właśnie jadłam obiad... - przerwałam, gdy zdałam sobie sprawę że zaczęłam się bez sensu tłumaczyć.
-Dzwonie, bo chciałam cie zaprosić na popołudniowy mecz u nas w szkole, będę na nim tańczyć z dziewczynami, a ty pewnie i tak się nudzisz wiec wpadnij na 17:00. Będę czekać. - zakończyła głosem, nieznoszącym sprzeciwu.
-Na pewno tam będę - przyjęłam jej zaproszeni, widocznie zadowolona, że nie będę musiała kolejnego dnia spędzić samotnie przed telewizorem.
Po pożegnaniu się z Blanką, wstałam z łózka na którym leżałam i podeszłam do niewielkiej garderoby, z której wyciągałam jeansowe szorty z wysokim stanem i luźną bluzkę odsłaniającą boki żeber. Jeśli chciałam zdążyć, musiałam już wyjść, wiec założyłam tylko fioletowe Vansy i wyszłam z domu, uprzednio go zamykając. Słońce przyjemnie ogrzewało moją skórę. Spacer był wyśmienitym pomysłem, jak na taka pogodę.

***

Gdy dotarłam już na miejsce, trybuny były niemal całkowicie zajęte. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile uczniów kibicuje swojej drużynie. Znalazłam wolne miejsce, z którego doskonale widziałam rozgrywający się sport. Siedziałam spokojnie obserwując zagrywki i rozgrzewki cheereaderek.
W pewnym momencie, stało się to po prostu nudne. Cóż, może gdybym miała do kogo otworzyć buzie, inaczej by to wyglądało. Znudzona zaczęłam rozglądać się po trybunach, w poszukiwaniu znajomej twarzy. Miałam nadzieje na spotkanie Alexa. Mój wzrok zatrzymał się na chłopaku z kręconymi włosami, który siedział z grupką znajomych. Rozpoznałam w nim Harrego. Gdy nasze oczy sie spotkały chłopak w zaskoczeniu powiedział ciche "wow" i szeroko się uśmiechnął. Czułam się trochę skrępowana i zawstydzona, lekko podniosłam kąciki ust i szybko odwróciłam wzrok, udając, że mecz bardzo mnie interesuje.
Dźwięk oznaczający zakończenie meczu, sprawił, że poczułam ulgę. Gdy wszyscy wstali i krzyczeli z radości, że nasza drużyna wygrała, ja postanowiłam wrócić już do domu. Powoli próbowałam przecisnąć się przez tłum. Im szybciej się stąd wydostane, tym szybciej ucieknę od ciągłego spojrzenia Harrego. Naprawdę czuje się wtedy skrępowana, nikt nigdy nie patrzył na mnie takim wzrokiem jak on. Sama nie wiem, co mam o tym myśleć. Z jednej strony to przerażające - on jest przerażający, ale z drugie, Harry jest tak niesamowicie przystojny, że sama nie mogę odciągnąć od niego swoje spojrzenie. Staram się być twarda, ale jego słodkie dołeczki, gdy się uśmiecha, nie pozwalają mi o nim zapomnieć.
W pewnym momencie poczułam dość silne szarpnięcie za łokieć. Odwróciłam się i syknęłam przez zadany mi ból. Moim oczom ukazały się te same dwa dołeczki w policzkach, o których przed chwilą myślałam. Usta w śmieszny sposób ułożyły mi się w literkę "o" z zdziwienia, a jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył. Był idealny. Idealnie skomplikowany i nie normalnie przerażający.
-Zamknij buzie, bo coś ci do niej wleci - cicho zaśmiał się pod nosem puszczając moją rękę z niezręcznego uścisku. Jego głos był tak głęboki z lekką chrypką, przyprawiał mnie o ciarki na całym ciele. Wzdrygnęłam się.
Nie żeby mi rozkazywał, ale jak powiedział tak tez zrobiłam.
-Dobra dziewczynka - pochwalił moje zachowanie z szyderczym uśmieszkiem. Ten chłopak powoli zaczynał mnie irytować.
Prychnęłam tylko pod nosem i odwracając się na pięcie powróciłam do swojej drogi do domu.
-Zaczekaj Bebe ! Chyba nie chcesz tak po prostu ode mnie uciec ?
Jego pewność siebie mnie rozśmieszyła.
-No to popatrz.
Mówiąc to szeroko się uśmiechnęłam i podniosłam jedną z brwi, zostawiając go samego na schodach znajdujących się na trybunach. Za sobą usłyszałam tylko zdenerwowany głos Blanki wołającej jego imię. Odwróciłam głowę za siebie, by móc ich zobaczyć. Blanka stała tyłem do mnie wymachując rękami, przez huk na widowni, nie mogłam dosłyszeć o czym rozmawiają, ale jedno wyraźnie zrozumiałam
-Ją zostaw w spokoju !
Nie rozumiem reakcji Blanki. Ja na jej miejscu na pewno bym się ostrzej zachowała, szczególnie jeśli bylibyśmy parą. Nie wiem czy oni nią są, ale wszystko na to wskazywało.

***

Byłam dopiero w połowie drogi do domu, a już nie mogłam się doczekać by dotrzeć na miejsce i wziąć gorący prysznic. Pogoda była ładna, jednak chłodny wiatr przyprawił mnie o ciarki. Potarłam dłońmi o ramiona, by rozgrzać zmarznięte ciało, jednak na długo to nie pomagało.
-Lori? - usłyszałam głos tuż za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam dumnie siedzącego w swoim samochodzie Harrego. Skąd on znał moje imię? - Jak możesz iść taki kawał drogi sama? - zapytał uśmiechając się. Wzruszyłam ramionami - Wsiadaj - pokazał głową, abym wsiadła na miejsce pasażera.
Po chwili zastanowienia, podbiegłam do samochodu, otwierając drzwi i wdrapując się do niego. Harry mial  Land Rover'a, który był trzy razy większy ode mnie, więc miałam nie małe trudności, by wdrapać się do samochodu.
-Dziękuje Harry - powiedziałam kiedy ten zaczął ruszać z miejsca.
Podałam mu swój adres, pod który miał mnie zawieść i w aucie zapanowała nie zręczna cisza. Nagle zaczęłam się zastanawiać co mnie podkusiło, żeby wsiadać do jego auta. Przecież wcale go nie znam, mógł się okazać porywaczem, albo gorzej ! Gwałcicielem ! Co ja tez opowiadam ? Głupia naoglądałam się filmów i teraz mój mózg przywołuje sobie wszystkie straszne obrazy. Harry nigdy by mnie nie skrzywdził. Za wszelką cenę próbowałam myśleć pozytywnie. Skupiłam swój wzrok na radiu. Swoją drogą nawet nie grało. Postanowiłam go włączyć. Harry chyba miał takie same plany, bo w momencie, w którym wyciągnęłam rękę, on zrobił to samo i nasze palce się spotkały. Natychmiast spuściłam swoją dłoń i położyłam ją pod udami, tak by już mnie nie korciło nimi ruszać. Ku mojemu zaskoczeniu, Harry tylko się zaśmiał i sam nacisnął przycisk włączający radio.
Im dłużej jechaliśmy, mi robiło się coraz zimniej. Wsadziłam ręce głęboko do rękawów i zaczęłam pocierać nawzajem dłońmi, żeby je nieco ogrzać. Na szczęście dotarliśmy już do mojego domu. Harry zatrzymał auto i popatrzył w moją stronę.
-Masz zimne ręce? - zapytał.
Przytaknęłam głową, nie przerywając pocierania. Chłopak wyciągnął do mnie swoje dłonie dając znak, abym podała mu moje i umieścił je w nich. Rzuciłam do niego pytające spojrzenie, a ten potrząsnął głową.
-Podaj mi ręce - zaśmiał się kiedy z niepewnością podałam mu dłonie, patrząc mu głęboko w oczy.
Trzymał je mocno w swoich zbliżając swoje usta do naszych rąk dmuchając na nie. Ciepłe powietrze wychodzące z jego ust zaczęło ogrzewać moje dłonie. Robił to cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. Ja rownież przyglądałam mu się z uwagą. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć jego intensywnie zielonych oczu.Nadal miał na twarzy dwa słodkie dołeczki, gdy się uśmiechał. Zdałam sobie sprawe, że każda rzecz zdobi jego twarz. Był idealny. Wpatrywałam się wyraźnie w jego twarz zdając sobie sprawę, że on robi to samo.
Powoli opuścił w dół moje ręce, splatając swoje palce z moimi. Popatrzyłam w dół, tylko po to, żeby następnie przenieść wzrok do góry i widzieć go wpatrującego się we mnie. Ponownie spojrzałam na nasze dłonie i rozplątałam je z uścisku zostawiając Harrego zdezorientowanego  ze zdziwieniem na twarzy.
-Dziękuje, że mnie podwiozłeś do domu. - Mówiąc to złapałam za klamkę, by otworzyć drzwi i szybko wydostać się z tego auta.
Harry w ostatniej chwili chwycił moją wolna dłoń, którą jeszcze przed chwilą trzymał zamkniętą w swojej. Delikatnie pociągnął mnie za nią i przybliżając się do mnie, pocałował mnie lekko w policzek. Zaszokowana wysiadłam z samochodu zatrzaskując za sobą drzwi.
-Do zobaczenia Bebe.- powiedział za mną.
Truchtem podbiegłam do domu i otwierając, a następnie zamykając drzwi, chciałam odciąć się od tego co przed chwilą się wydarzyło.